Wszystkie wpisy, których autorem jest terazitu.com

Welcome to Alaska

25 lipiec godz. 8:48 (USA)

terazitu.com

terazitu.com

terazitu.com

terazitu.com

terazitu.com

terazitu.com

terazitu.com

Można powiedzieć, że się udało wyspać. Piszę teraz z hostelu Spenard gdzie spaliśmy za 56 dolarów 😛 Zaszaleliśmy na pierwszy nocleg bo już byliśmy padnięci i w momencie kiedy się kładliśmy spać byliśmy już chyba 27 godzin na nogach, a poprzednią noc spaliśmy niecałe 2 godziny 😛 i jeszcze do tego męczący lot najpierw ponad godzinę a potem przerwa 5 godzin na lotnisku i lot przez 10 godzin i jeszcze te wszystkie formalności 😛 aż w końcu jakoś po 22:00 „naszego czasu”, po krótkiej rozmowie – na ile przyjechaliśmy na Alaskę i że na wakacje i potem do Kanady – urzędnik powiedział nam „Welcome to America!” Na szczęście na lotnisku był internet i Pani w informacji i trafiliśmy po kilku godzinach poszukiwań tutaj 🙂 co prawda nic nie jedliśmy od wczoraj od około 11:00 w samolocie ale nawet teraz już nie czujemy głodu w ogóle 😛 ale jak się umyję i jakoś wszystko ogarniemy to trzeba iść coś kupić do jedzenia no i chyba rowery tak, jak sobie wymyśliliśmy, żeby było tańsze to nasze podróżowanie 🙂 pewnie w Walmart-cie bo tam jest tanio 😛 Problem jest tylko taki, że cały czas pada i prognozy nie wyglądają zbyt optymistycznie 😛 Mieliśmy w tym hostelu spać na polu namiotowym, ale jak doszliśmy z lotniska to już wszystko mieliśmy mokre, więc postanowiliśmy spać w pokoju, żeby wysuszyć wszystko (zajęliśmy wszystkie wieszaki) i się wyspać porządnie i umyć 😛 Ubrania na szczęście wyschły, łóżko wygodne, cicho i spokojnie. Grzesiek jeszcze troszkę spał w samolocie, a ja w ogóle bo cały czas ten angielski czytałam, żeby wiedzieć co panu powiedzieć z kontroli, a w końcu prawie o nic nie zapytał, ale to mi nie zginie 😉 Zobaczymy co to wyjdzie z naszego planu podróżowania, tzn. za bardzo go nie mamy tylko taki, żeby dwa parki narodowe chociaż zwiedzić, ale słabo będzie spać w namiocie jak pada cały czas 😛 zobaczymy.. Wczoraj jeszcze był super widok z samolotu na Alaskę, na wielkie rzeki, które się bardzo fajnie rozgałęziały i wyglądały, jak to Grzesiek powiedział – jak makaron, ale już McKinley (Denali) był zakryty chmurkami, może go jeszcze zobaczymy.. 🙂

No i polecieliśmy..

24 lipiec 2016 godz. 13:33

terazitu.com

terazitu.com

terazitu.com

terazitu.com

terazitu.com

terazitu.com

terazitu.com

terazitu.com

terazitu.com

terazitu.com

terazitu.com

terazitu.com

Lecimy 😀 Skończyły się ostatnie domy i teraz już tylko błękit nieba, wody i białe chmurki. -43*C, na szczęście na zewnątrz 😉 Pod nami Morze Północne, 9755 m n.p.m., 865 km/h. Na początku trochę strachu przy wznoszeniu się do góry, a teraz już jest fajnie. Przygoda się zaczęła, ciekawe jak długo potrwa, co nas czeka na kontroli imigracyjnej, gdzie będziemy spać i co jeść. Wszyscy się o nas martwią, tata boi się, że sobie nie poradzimy 😉 ale mamy 2 ręce i 2 nogi, więc myślę, że damy jakoś radę 🙂 wi-fi nie działa i nie da się napisać co powiedzieć panu na lotnisku, ale i tak nigdy nie wiadomo o co zapyta. Bilet powrotny mamy na 14 listopada z Los Angeles do Londynu. Miejmy nadzieję, że nie będziemy musieli z niego skorzystać 😛 że uda nam się dotrzeć do Ameryki Południowej, a może jeszcze dalej, kto wie. Zobaczymy.. postaramy się nie spieszyć, cieszyć każdą chwilą, być teraz i tu 🙂 bo gdziekolwiek jesteś – bądź , po prostu bądź, całym sobą, żyj.. celebruj chwile, które daje Ci los, kolekcjonuj wspomnienia, nie bój się żyć. Jak to mówią podróżnicy: „Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj.”